Data: 20-24 luty 2008 r.
Miejsce: Świdnik

Zakończyły się 42 Lubelskie Zimowe Zawody Samolotowe „rozgrywane” od 20 do 24 lutego na lotnisku w Świdniku. Niestety, pogoda okazała się równie złośliwa jak rok temu. Dlatego udało się rozegrać tylko jedną konkurencję. Zgodnie z regulaminem zawodów, aby oficjalnie można je uznać za odbyte, wystarczy przeprowadzenie jednej z konkurencji.

W zawodach startowało 16 załóg z 10 aeroklubów regionalnych, m.in. z Lublina, Krakowa, Gliwic, Warszawy, Częstochowy, Zamościa na samolotach Wilga, Cessna, 3XTrim, Koliber i PIPER ARCHER III. Warunki atmosferyczne pozwoliły na rozegranie w piątek tylko jednej konkurencji rajdowej, ale jej wyniki zostały zaliczone jako końcowe.

42. Lubelskie Zimowe Zawody Samolotowe wygrała załoga Aeroklubu Krakowskiego Michał Wieczorek (pilot) i Kamil Pawłow (nawigator) – 340 pkt., przed Michałem Bartlerem i Kamilem Klizą (Aeroklub Lubelski) – 372 pkt. oraz Jerzym Markiewiczem i Piotrem Olszyńskim (Aeroklub Krakowski) – 756 pkt.

W tym roku wprowadzono również kategorię amatorów-hobbystów, w której wygrała załoga Sebastian Podkański – Wojciech Misiak z Lublina.

Tadeusz Chwałczyk, autor książki „Skrzydła na nartach”, ufundował statuetkę dla najmłodszej załogi – w tym roku zabrali ją ze sobą do Aeroklubu w Chełmie pilot Robert Sklorz i nawigator Piotr Pilszek. Gratulujemy!

W ciągu 76 lat tylko raz (w 1989 roku) warunki atmosferyczne uniemożliwiły całkowicie przeprowadzenie zawodów. Miejmy nadzieję, że za rok, tym razem w Aeroklubie Lubelskim w Radawcu, pogoda pozwoli rozegrać więcej konkurencji.

W 2008 zawody były organizowane przez Aeroklub w Świdniku.

Relacja Kamila Klizy z zawodów:

„Konkurencja rajdowa rozegrana w piątek dostarczyła wiele emocji zawodnikom. Poprzedni dzień okazał się nielotny – mgła, niski pułap chmur, zła widoczność, deszcz i silny wiatr na przemian. Dlatego z trudem udało się rozegrać tylko jedną konkurencję.
Po zajęciu miejsc w samolocie, na 30 minut przed startem lotnym otrzymaliśmy kopertę z zadaniem. W kopercie: 3 komplety map, arkusze ze zdjęciami punktów zwrotnych oraz tras, instrukcja do wykreślenia zadania, kartka z czasami na PZ. Najpierw trzeba było narysować trasę, więc ołówki, cyrkiel i skalówki szybko poszły w ruch. Zadanie nie było trudne. Wszystkie PZ’-ty (punkty zwrotne) udaje się nakreślić bez problemów. Na kilka minut przed startem lotnym mieliśmy narysowaną całą trasę. Gdy nastąpiła wreszcie godzina startu, wystartowaliśmy przecinając linię startową wyłożoną na pasie. W pierwszej kolejności polecieliśmy do SP (punkt startowy). Trzeba było pilnować czasu, każda sekunda była na wagę złota, ponadto porównywanie zdjęć trasowych ze znakami na ziemi i lokalizacjami punktów zwrotnych. Nie było łatwo, pogoda sprawiała wiele trudności – słaba widoczność turbulencja, ale lecieć trzeba.
Michał prowadził Wilgę po mistrzowsku, co zaowocowało bardzo dobrymi czasami na punktach zwrotnych. W końcu nadlecieliśmy nad metę (FP – Final Point). Od tego momentu było tylko 15 minut na wylądowanie, skołowanie, wypełnienie sprawozdania i zdanie go sędziemu. A w samolocie, jak to zwykle bywa podczas konkurencji rajdowej, zapanował spory bałagan – porozrzucane zdjęcia, ołówki, długopisy. Zdaliśmy loggery, oczekując na wyniki. Okazało się, że uzyskaliśmy 2 miejsce. Do pierwszego miejsca brakowało niewielu punktów, więc mieliśmy nadzieję że następnego dnia nadrobimy tą niewielką różnicę. Ale niestety, konkurencja sobotnia została odwołana z uwagi na zbyt silny wiatr. Liczyły się więc wyniki z piątku. Mimo wszystko byliśmy zadowoleni. Udało nam się uzyskać bardzo dobry wynik i prawie pierwsze miejsce. No ale „prawie” robi różnicę, więc pozostaje nadzieja, że za rok będzie lepiej.

Kamil Kliza

P.S. Michał, dzięki za wszystko.”

Wyniki Zawodów – PDF

Relacje z mediów: